BEZ BIURA PODRÓŻY

Na co uważać podczas wakacji?

na-co-uwazac-na-wakacjachWakacje to czas, w którym ludzie chętniej podejmują ryzyko i bagatelizują zagrożenie. Dlatego tym bardziej dobrze jest wiedzieć, jakie zagrożenia czyhają na nas w morzach, oceanach, czy na lądzie a także jak sprawić, by wymarzony urlop nie przerodził się w nieudany i frustrujący wyjazd.
W morzach i oceanach pływa wiele stworzeń potencjalnie niebezpiecznych dla człowieka. Najbardziej spektakularne ataki to oczywiście dzieło rekinów, ale należy zaznaczyć, że „tylko” od ok. 10 do kilkudziesięciu osób (w zależności od źródła) rocznie ginie z powodu napaści tych zwierząt. Warto wiedzieć, że najniebezpieczniejsze w tym kontekście jest wchodzenie do wody o zmierzchu, gdyż schyłek dnia to pora żerowania rekinów. Powinno się też unikać wchodzenia do wody, jeśli krwawimy, stworzenia te wyczuwają krew z odległości kilku kilometrów. Jako znak ostrzegawczy powinniśmy traktować martwe ryby, mogące świadczyć o niedalekiej obecności rekinów.
Jednak większe zagrożenie od nich stanowią jadowite ryby, od których roi się w wodach Europy czy świata. Przykładem może być jeżowiec i jego jadowite kolce, a także niebezpieczne ostrosze wipera. Ogończe, żyjące we wszystkich słodkich wodach świata, przypadkowo nadepnięte wbijają kolce w kostkę człowieka, powodując straszny ból. Żeglarz portugalski, zwany bąbelnicą, należy do parzydełkowców, po spotkaniu z którymi w naszym ciele zostają bolesne parzydełka. Jak się ich pozbyć? Najpierw należy spłukać je ze skóry wodą morską, co zneutralizuje jad. Następnie polać octem, o który możemy zapytać w pobliskim barze, czy hotelu. Z tak przygotowanej rany powinniśmy zdrapać resztki parzydełek. Na koniec całej procedury wystarczy posmarować to miejsce balsamem i można bez obaw powrócić do kąpieli w morskiej toni. A jeśli po tych opisach skończyła się Wam na to ochota, nie martwcie się – więcej ludzi ginie z powodu uderzenia kokosem w głowę niż od ugryzienia rekina lub jadowitych ryb 🙂
Wiele osób zamiast spędzać czas w wodzie woli spożytkować go na opalanie się. Musimy jednak pamiętać, że wielogodzinne wylegiwanie się na słońcu powoduje nie tylko czerniaka, ale również pomarszczenie skóry, więc zamiast sprawić, że nasza cera stanie się bardziej atrakcyjna, doprowadzimy do sytuacji odwrotnej. W trakcie opalania słabnie nasz układ odpornościowy, a po kilku godzinach na plaży, w pełnym słońcu, następuje poparzenie skóry, które nie zniknie następnego dnia i będzie przyczyną dyskomfortu. Słońce może powodować też pojawienie się piegów, a efekty jego działań, w dużej części niewidoczne gołym okiem – możemy sprawdzić w ultrafiolecie. Tam dopiero widać, jak wielkie zmiany na skórze potrafi uczynić gwiazda centralna naszego Układu Słonecznego. Pamiętajcie o filtrach UV!
Ale plaża to nie tylko leżakowanie, wiedzą o tym ci, którzy czas na niej wolą spędzać aktywnie. Musimy mieć świadomość, że np. gra w piłkę na ciepłym piasku w słonecznym żarze wiąże się z ryzykiem odwodnienia. W takim wypadku uzupełnianie płynów alkoholem doprowadza jedynie do przyspieszenia tego procesu. Organizm, broniąc się, wyłącza pocenie, temperatura ciała rośnie, co sprawia, że w tej sytuacji nietrudno dostać udaru cieplnego. Jak się on objawia? Mdłościami, bólem głowy, wymiotami, a także częściowym brakiem świadomości. Osobę z tymi symptomami najlepiej odwieźć do szpitala.
Jadąc np. nad Morze Śródziemne oczekujemy, że przywita nas lazurowa woda i czyste plaże. Nic bardziej mylnego. Morza są wielkim wysypiskiem, pływają w nich śmieci i ścieki. Południowe kraje europejskie oczyszczają ścieki, jednak biedniejsze kraje z północnej Afryki czy Azji, nie zawsze to robią, odprowadzając wprost do morza fekalia, a efekty tego mogą być widoczne nawet w europejskiej części akwenu. To właśnie te działania sprawiają, że czasami po kąpieli możemy paść ofiarą infekcji wirusowo-gastrologicznej, na co szczególnie jesteśmy narażeni wypoczywając nad morzami zamkniętymi. Jak można się chronić? W pełni nie jesteśmy w stanie tego zrobić, ale warto podjąć kilka środków ostrożności. Przede wszystkim należy obserwować miejscowych. Jeżeli oni nie kąpią się w jakimś miejscu, widocznie mają ku temu swoje powody. Zauważając podejrzaną rurę biegnącą z hotelu wprost do morza, również należy oddalić się od takiego obszaru.
Oczywiście to tylko jedna strona medalu. Częściej wakacje okazują się być wspaniałym czasem, być może jedynym w roku, kiedy nie trzeba się zamartwiać o pracę i rachunki. Jednak nie oznacza to, że w trakcie ich trwania możemy rozstać się także ze zdrowym rozsądkiem.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *